Latarnia w Rozewiu
____________________________________________
Latarnia Morska w Rozewiu znajduje się zaledwie 500 m od nas. Gdy po zmroku wyjdziesz przed dom zobaczysz jej miarowo błyskające światło. To niezapomniany widok ...
A sama latarnia i otaczający ją 200- stu letni bukowy las, są idealnym miejscem na wiosenne, jesienne, a nawet zimowe spacery. Jest to miejsce bardzo urokliwe, a zarazem odrobinę tajemnicze...
Większosć poniższego tekstu oraz niektóre fotografie są autorstwa Pana
Tomasza Pyć, który posiada do nich wszystkie prawa autorskie (zgoda autora na publikację z
dnia 29.12.2006 r.). Zapraszamy do odwiedzenia strony Pana Tomka o latarniach morskich polskiego wybrzeża, gdzie znajdziecie więcej ciekawych informacji.
Przylądek Rozewie wymieniany jest w przekazie z 1359 roku, czyli z XIV wieku. Niemcy nazywali wtedy przylądek Rosenhoupt, natomiast w drugiej połowie XIX wieku nosił już miano Rozewie. Światła na przylądku palono podobno w XVII wieku. Można się o tym dowiedzieć ze szwedzkiej mapy, wydanej w 1696 r. Na tej mapie oznaczono ogień palony na Rozewiu. Murowaną latarnię zbudowano tu w 1821 roku. Istnieje przypuszczenie, że postawiona została na miejscu starszej zbudowanej w XVII wieku. Latarnię zapalono 15 września 1822 roku. Początkowo płonął w niej olej roślinny (rzepakowy) w specjalnych lampach, które umieszczono na wysokości 16,3 metra nad ziemią. Tę latarnię podwyższono i zelektryfikowano w 1919 roku. Natomiast w roku 1875 roku wybudowano drugą latarnię, oddaloną od pierwszej o 190 metrów. Odtąd, aż do 1919 roku, paliły się w Rozewiu dwie latarnie. Miało to odróżniać ten punkt wybrzeża od Czołpina, leżącego w pobliżu miejscowości Kluki. W 1875 roku do palenia ognia w nowej latarni używano nafty, to taki przejaw rozwoju technicznego w latarnictwie. W 1877 roku nafta była już paliwem także w starszej latarni. Stara latarnia była zagrożona, bowiem morskie fale podmywały klifowy brzeg, co groziło jej runięciem do morza. To było powodem wybudowania w 1896 roku kamienno-betonowej opaski za plażą, co powstrzymało proces abrazji i uchroniło przylądek Rozewie przed utratą latarnii. W 1910 roku podwyższono o 5 metrów i zmodernizowano latarnię oraz wygaszono sąsiednią. Tak latarnia morska w Rozewiu dotrwała do 1978 roku. Gałęzie buków, rosnących nad brzegiem zaczęły zasłaniać laternę. Dlatego latarnię przebudowano, dodajac stalowy stożek i walec, o łącznej wysokości 7,96 metra. Całą konstrukcję, w tym walec o średnicy 3,5 metra wykonała stocznia "Wisła" w Gdańsku. W tej formie latarnia stoi do dzisiaj.
W 1944 roku na wysokości przylądka Rozewie, w czasie sztormowej pogody, zatonął niemiecki U-boot, pozbawiony silnika i holowany przez inny statek. Czteroosobową załogę uratowała i przechowała miejscowa ludność. Wrak łodzi podwodnej dotychczas leży na dnie Bałtyku. W 1963 roku założono w Rozewiu "Muzeum Latarnictwa". Jest to filia Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Po wprowadzeniu nowego oświetlenia stare urządzenia przekazano muzeum. Z tą latarnią wiążą się wspomnienia o Stefanie Żeromskim (patrz legenda). W latach 1920-1924 pisarz odwiedzał kilkakrotnie Rozewie. Jak twierdził Leon Wzorek, latarnik, Żeromski mieszkał w pewnych okresach w pomieszczeniach latarni. Po 1945 roku usiłował uprawdopodobnić tę informację Władysław Wzorek, brat Leona i wstawił do pokoju łóżko, stolik i krzesła, które używane były podobno przez Żeromskiego. Prawdopodobny pobyt pisarza w Rozewiu uczczono w czerwcu 1933 roku tablicą wmurowaną obok wejścia do latarni. Natomiast 26.06.1938 roku urządzono i otwarto "pokój Żeromskiego". W czasie II wojny światowej tablicę zniszczyli Niemcy, pokój został zlikwidowany. Dopiero w 1950 roku umieszczono następną i wtedy też nadano latarni imię Stefana Żeromskiego. Obok latarni umieszczono granitowe popiersie pisarza autorstwa Stanisława Horno-Popławskiego. Izbę Żeromskiego odtworzono w 1961 r. W przedsionku latarni znajduje się tablica ku czci Leona Wzorka, aresztowanego przez Niemców 11 września 1939 i zamordowanego w pobliskiej Piaśnicy. Skromny pomnik z kawałków granitu, obok latarni, poświęcony jest wyzwolicielom Pomorza z 1920 roku.
Latarnia jest stalową wieżą, osadzoną na murowanym cokole, o kształcie ściętego stożka. Ustawiono ją na klifowym brzegu, które wznosi się na wysokość 54 metrów n.p.m. Wysokość samej latarni wynosi 33 metry, czyli światło oddalone jest od poziomu morza o 87 metrów. Latarnia błyska światłem co 3 sekundy. Od strony morza jej światło widoczne jest (przy czystym powietrzu) z odległości 23,4 mil morskich (1 Mm=1.852 metry). Średnica stalowej nadbudówki wieży wynosi 3,5 metra. Na szczyt prowadzą schody. Kręcone, jak to zwykle w morskiej latarni. Na szczycie znajduje się "laterna" czyli najwyższe pomieszczenie latarni, ze źródłem światła. Laterna to galeria pod dachem w formie stożka. Powyżej murowanej części latarni można odnaleźć 3 tarasy, najwyższy na poziomie laterny. Miejsce, na którym stoi latarnia graniczy z rezerwatem przyrody "Przylądek Rozewie".
Laterna na szczycie wieży jest przeszklona (tak jak w innych latarniach morskich) i dlatego można rozejrzeć sie na wszystkie strony. Przy sprzyjającej pogodzie i przeźroczystym powietrzu widać, w kierunku wschodnim, wody oblewające pólwysep helski. Gdy spojrzycie na południe ujrzycie trochę pomorskiego lasu . Spojrzenie na zachód pozwoli dokładnie obejrzeć zabudowania Jastrzębiej Góry. Od lat "bliza" rozewska cieszy się zasłużonym mianem naszej najsławniejszej latarnii morskiej.
CIEKAWOSTKA- Legenda
W XVII wieku pod rozewskim brzegiem rozbił się szwedzki statek. Zginęła cała załoga wraz z kapitanem. Zrozpaczona po śmierci ojca córka kapitana osiadła na rozewskim brzegu i postanowiła na wzgórzu palić ogień, by innych żeglarzy ostrzec przed zdradliwym przylądkiem. Nie bacząc na porę roku, nawet przy najbardziej wrednej pogodzie, dzielna dziewczyna wychodziła na wysoczyznę i rozpalała wielki ogień. Niektórzy twierdzą, że wzruszona ludność pomagała jej w tym dziele, jak mogła. Wierna córka paliła ogień przez wiele lat, aż do swej śmierci. Niestety, legenda nie przeniosła do naszych czasów jej imienia i dlatego pozostaje NN. W każdym razie należy sądzić, że była pierwszym rozewskim latarnikiem. Starzy rybacy twierdzą, że ten szwedzki statek rozbił się na ostrej, graniastej skale, która do dzisiaj wystaje z wody pod rozewskim brzegiem. Nazywają to "diabelską skałą" lub "czarcim kamieniem". Faktem jest, że z wody pod Rozewiem wystaje sporej wielkości skała, na której może rozpruć poszycie kadłuba nawet całkiem duży statek. Jeśli wierzyć skrajnym opowieściom, to pod skałą siedzi diabeł, który złośliwie topi wszelkie obiekty pływające, które znalazły się na tym akwenie.
|